Dlaczego boimy się miłości?

Dlaczego boimy się miłości?

Zastanawiacie się czasem jak to jest z tą miłością? Niby większość z nas tak bardzo jej pragnie, a tak mało ma to szczęście być z kimś, kogo kocha. Sądzę, że dzieje się tak, dlatego, że wielu z nas tak naprawdę boi się miłości. Boimy się miłości – otworzyć na nią, bo często nasze przeszłe doświadczenia niejednokrotnie pokazały nam, że miłość nie jest tym, co wmawiają nam książki i filmy

Dodatkowo mamy takie czasy, że środowisko, w którym żyjemy często nie zachęca nas do poszukiwania związku – trwa gloryfikacja statutu singla.

Mogę wymienić też wiele innych przyczyn, dlaczego boimy się miłości, kilka z nich znajdziecie poniżej:

#1 Obawiamy się straty statutu singla

Bycie singlem może być czymś ekstra. Jednakże, jeżeli nie jesteś całkowicie i absolutnie pewna, że chcesz być singlem do końca swego życia (tak, są tacy ludzie!), to prędzej czy później będziesz musiała się zmienić i zmienić swoje zwyczaje. Możesz obecnie lubić ten stan, kiedy sama sobie jesteś sterem, żeglarzem, okrętem. Zastanów się jednak, czy chcesz być sama do końca życia? Wyobraź sobie siebie żyjącą samotnie w wieku 40, 50, 60 lat. Podoba ci się ta wizja? Jeżeli masz inną odpowiedź niż tak, to zacznij działać. Otworzenie się na miłość i znalezienie odpowiedniego partnera wymaga wysiłku i czasu. Czas zaś, to coś, co z czasem staje się towarem deficytowym w naszym życiu.

#2 Miłość rzuca wyzwanie naszemu obrazowi samych siebie

Wielu z nas walczy bądź też walczyło z głęboko w nas zakorzenionymi przekonaniami i poczuciem bycia niekochanym. Każdy z nas ma w sobie wewnętrznego krytyka. Niestety w wielu przypadkach podkopuje on nasze poczucie własnej wartości i wiary, że ktoś może nas pokochać i dbać o nas, wspierać nas w życiu. Ten okrutny krytyk w naszej głowie wciąż agituje nas, wmawiając nam, że nie jesteśmy nic warci, że nie zasługujemy na szczęście. Głos ten najczęściej powstaje w nas we wczesnym dzieciństwie i często jest odzwierciedleniem uczuć naszych rodziców, jakie mieli wobec nas i wobec samych siebie. Z czasem doszło do internalizacji ich głosu. Uwewnętrzniliśmy ich przekonania tworząc sobie własne wewnętrzne głosy, które z czasem przestajemy nawet zauważać. Nie mówiąc już o uważaniu go za wroga i pracy nad nim, zamiast bezwolnej akceptacji i posłuszeństwa temu głosowi. Często dzieje się tak, dlatego, że, pomimo iż te wewnętrzne głosy są często niemiłe i wyrządzają wiele krzywdy, są też bardzo dobrze nam znane, a więc chronią nas pośrednio przed bólem i wysiłkiem, jaki musielibyśmy włożyć w stworzenie nowego, wewnętrznego wizerunku samego siebie.  Kiedy więc nagle na naszej drodze staje ktoś, kto widzi nas inaczej niż my samych siebie i zaczyna okazywać nam miłość i doceniać nas za to jacy jesteśmy, często możemy czuć się niekomfortowo, a nawet przejść w defensywę. To wszystko, dlatego, że osoba ta niejako rzuca wyzwanie naszemu obrazowi samych siebie.

#3 Nowa miłość “rozgrzebuje” stare rany

Gdy decydujemy się wejść w nowy związek nieświadomie decydujemy się również na „odgrzebywanie” starych ran. To, w jaki sposób zostaliśmy w przeszłości zranieni w naszych „związkach”, począwszy od naszego dzieciństwa i związku z matką, poprzez pierwsze relacje z płcią przeciwną; ma duży wpływ na nas również w naszym dorosłym życiu. Wpływa na to jak postrzegamy ludzi, z którymi nawiązujemy bliskie relacje oraz na to jak zachowujemy się będąc w związku. Przeszłe, negatywne doświadczenia, zwłaszcza, jeżeli jest ich dużo, mogą wywoływać silny lęk przed otworzeniem się na miłość i uczucia z nią związane. Również przed nowego rodzaju relacją będącą efektem tej miłości. Możemy obawiać się intymności, bo przypomina nam o dawnych uczuciach zranienia, straty, odrzucenia i gniewu. Dodatkowo kochając kogoś ryzykujemy zranienie. Im mocniej kogoś pokochamy tym większy możemy czuć ból po rozstaniu.

#4 Miłość jest nierówna

Wielu ludzi obawia się zaangażowania w związek, ponieważ druga strona jest „zbyt zaangażowana”. Martwią się oni, że jeżeli wejdą w ten związek i nie będą w stanie oddać tych uczuć, to wówczas skrzywdzą tę osobę.  Dzieje się tak dlatego, że zapominamy o pewnej cesze miłości i związków – ona nigdy nie jest zbalansowana. Nigdy nie jest tak, że każda ze stron daje po równo, 50 do 50. Tak jak mamy gorsze dni w pracy czy życiu, tak samo mamy gorsze dni w naszych emocjach i związkach. Nasze uczucia do drugiej osoby są ciągle zmieniającą się siłą. Znasz to uczucie, gdy kogoś kochasz, ale akurat w tym momencie za coś go nie lubisz? W ciągu kilku sekund, minut nasz ukochany może wprawić nas w irytację czy gniew. Zamartwianie się zatem czy będziemy w stanie odwzajemnić uczucia drugiej osoby jest niezbyt racjonalne i w rzeczywistości powstrzymuje nas przed ich odwzajemnieniem. Nasz umysł i energia idą powiem w owo zamartwianie się. Lepiej jest otworzyć się i spokojnie obserwować jak nasze uczucia rozwijają się z czasem. Pohamuj więc wszelkie zamartwianie się i poczucie winy, bowiem może ono powstrzymywać się przed lepszym poznaniem kogoś, kto jest tobą zainteresowany i przed stworzeniem związku, który mógłby uczynić cię szczęśliwą.

 

Miłość wnosi w nasze życie wiele wyzwań

Wiele z nich wywodzi się z naszych głębokich przekonań i leków. Poznanie naszych przekonań i zachowań, które biorą w nich swój początek jest niezbędne by móc otworzyć się i stworzyć udany, poważny związek przynoszący satysfakcję obojgu partnerom. Lęki te mogą być dobrze maskowane w codziennym życiu poprzez różnego rodzaju  racjonalizacje, usprawiedliwienia. Jednak gdy przyjrzymy im się uważnie możemy być zaskoczeni tym jak bardzo samo sabotujemy sami siebie by nie zbliżyć się nigdy do nikogo. Poznając samych siebie dajemy sobie, więc najlepszą szansę na znalezienie i utrzymanie szczęśliwej miłości. I w końcu pewnego dnia odkryjemy, że już nie boimy się miłości…

 

Czytaj również:

Umiejętności niezbędne do stworzenia udanego związku

Dlaczego kobiety sukcesu mają problem z utrzymaniem udanego związku?

Mężczyźni Cię rozczarowują i frustrują? Jak to zmienić?

Wyzwanie dla singielki

Więcej ciekawych artykułów

2 thoughts on “Dlaczego boimy się miłości?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *